logo
GALATEA
(30.7K)
FREE – on the App Store

Dziewiętnastoletnia wilkołaczka, Aarya, nigdy nie uważała się za beznadziejną romantyczkę, dopóki chłopak, którego kochała, nie zostawił jej dla swojej towarzyszki. Ze złamanym sercem, niechętnie uczestniczy w Balu Lykanów, gdzie spotyka Króla Lykanów Dimitri Adonisa – ich związek jest natychmiastowy. Teraz ognista para musi poruszać się w niebezpiecznym świecie imperialnej intrygi, stawiając czoła odrzuconym byłym kochankom, zazdrosnym podwładnym i nie tylko.

Rating wiekowy: 18+

Autor oryginału: Laila

 

 


 

Aplikacja została doceniona przez BBC, Forbes i The Guardian za bycie najgorętszą aplikacją dla wybuchowych nowych powieści.

Ali Albazaz, Founder and CEO of Inkitt, on BBC The Five-Month-Old Storytelling App Galatea Is Already A Multimillion-Dollar Business Paulo Coelho tells readers: buy my book after you've read it – if you liked it

Czytaj pełne, nieocenzurowane książki w aplikacji Galatea

1

Streszczenie

Dziewiętnastoletnia wilkołaczka, Aarya, nigdy nie uważała się za beznadziejną romantyczkę, dopóki chłopak, którego kochała, nie zostawił jej dla swojej towarzyszki. Ze złamanym sercem, niechętnie uczestniczy w Balu Lykanów, gdzie spotyka Króla Lykanów Dimitri Adonisa – ich związek jest natychmiastowy. Teraz ognista para musi poruszać się w niebezpiecznym świecie imperialnej intrygi, stawiając czoła odrzuconym byłym kochankom, zazdrosnym podwładnym i nie tylko.

Rating wiekowy: 18+

Autor oryginału: Laila

– Pocałował mnie głęboko i w tamtej chwili wiedziałam, że wszystko będzie dobrze – zatrzaskując teraz skończoną książkę, westchnęłam.

Normalnie nie byłam typem dziewczyny, która ma obsesję na punkcie romantycznych historii, ale ostatni tydzień to zmienił.

Wszystko co robiłam, to czytałam te nierealistyczne romantyczne historie i oczywiście wyobrażałam sobie siebie jako główną bohaterkę. Kto gra główną męską rolę, możesz się zastanawiać?

Ten sam facet, który skradł moje serce cztery lata temu, Hunter Hall.

-Aarya, czy chcesz iść ze mną na zakupy – uporczywy głos mojej mamy niósł się na schodach.

-Nie, mamo – odpowiedziałam.

Aarya Bedi, tak się nazywam. Mam dziewiętnaście lat i jeśli jeszcze nie możecie tego wywnioskować z mojego imienia, jestem Hinduską i tak, jestem wilkołakiem.

Obecnie mieszkam z moimi rodzicami, Sidem i Tarą, którzy są małżeństwem od dwudziestu siedmiu lat. Mój starszy brat, Sai, ma dwadzieścia cztery lata, a jego towarzyszka, Zoya, również ma dwadzieścia cztery.

Nasza wataha nazywa się Black Moon; uwielbiam naszą społeczność. Każdy zna każdego i dorastanie tutaj było niesamowite. Teraz szkolę się na lekarza stada; to zawsze było coś, co chciałam robić.

Pamiętam, że dokuczano mi, gdy mówiłam, że chcę zostać lekarzem stada. Oczywiście powodem był mój kolor skóry i stereotypy.

Wszyscy uważali, że to idealna kariera dla mnie, ponieważ jestem Hinduską, a my wszyscy jesteśmy z pozoru lekarzami, prawnikami lub księgowymi. Kiedyś mi to przeszkadzało, ale teraz się z tym pogodziłam.

W mojej głowie kłębiły się myśli o Hunterze Hallu, który był naszym Beta. On i nasz alfa, Carter Ward, zostali odesłani na szkolenie cztery lata temu i dziś wracali.

Wciąż pamiętam dzień przed ich wyjazdem. Hunter podszedł do mnie ze swoimi wspaniałymi niebieskimi oczami i powiedział, żebym na niego zaczekała. Miałam wtedy zaledwie piętnaście lat, ale wiedziałam, że będę na niego czekać.

Przecież byłam całkowicie zakochana w Hunterze. Był pierwszym, którego pocałowałam; wciąż pamiętam uczucie jego warg na moich.

Większość wilków znajduje swoich towarzyszy w wieku osiemnastu lat, a ponieważ Huntera nie było tutaj, kiedy skończyłam osiemnaście lat i nie znalazłam swojego towarzysza, byłam przekonana, że to on jest moim towarzyszem.

Jęcząc, zwlokłam się z łóżka i podeszłam do mojej półki z książkami. Musiałam myśleć o czymś innym, inaczej oszalałabym. Moja półka była przepełniona książkami. Można powiedzieć, że byłam molem książkowym.

Moje palce dotykały okładek wielu książek, zanim zatrzymały się na jednej. Podnosząc ją do góry, westchnęłam. Była to historia ludzi, wilkołaków i lykanów. Nie historia, ale czyste fakty.

Wiedziałam jednak, że jeśli przeczytam kolejną romantyczną historię, moje irracjonalne myśli nigdy nie dadzą mi spokoju.

Położyłam się wygodnie w łóżku i zaczęłam czytać. Ludzie, wilkołaki i lykanie żyli w pokoju, i to już od tysięcy lat.

Nie było tajemnicą, że Lykanie rządzili nami wszystkimi; byli o wiele silniejsi i potężniejsi od nas, wilkołaków.

Nasza rodzina królewska składała się w całości z Lykanów. Zawsze uważałam, że są niezwykle onieśmielający; mieli w sobie tę aurę.

Przeglądając historię tego, jak zebraliśmy się wszyscy razem na ważną bitwę, znalazłam rozdział, który zawsze mnie intrygował.

Towarzysze Lykanów. Byli oni uważani za bardzo cennych dla Lykanów. Mówiono, że jeśli lykanin straci swojego towarzysza, może wpaść w szał, zabić tysiące ludzi i zniszczyć miasta.

Istnieje specjalna armia, która jest szkolona do radzenia sobie z takimi sytuacjami. Lykanie mogą mieć tylko jedną partnerkę. Nie są w stanie naznaczyć się i kopulować z kimś innym, jeśli ich towarzysz umrze, tak jak my wilkołaki.

Zawsze mnie to fascynowało. Jeśli wilkołak straciłby swojego partnera, my moglibyśmy znaleźć szczęście, oznaczając i wiążąc się z kimś innym, ale Lykanie nie mogliby tego zrobić.

Dlatego właśnie likanowy towarzysz był tak cenny, a także czynił likanów niezwykle lojalnymi. Czytając dalej, natknęłam się na część dotyczącą starzenia się. Lykanie przestają się starzeć po dwudziestce.

Wielu z nich nadal obchodzi swoje urodziny, ale technicznie rzecz biorąc nadal mają dwadzieścia lat; mogą żyć setki lat.

Przed naszym obecnym królem, poprzedni król rządził przez pięćset lat, zanim przekazał władzę swojemu synowi. Mówi się, że wyruszył on w podróż ze swoją towarzyszką i od tamtej pory nikt o nich nie słyszał.

My, wilkołaki, również żyjemy długo, ale nie tak długo jak Lykanie, po prostu starzejemy się powoli.

W książce jest też napisane, że jeśli partner lykana jest człowiekiem lub wilkołakiem, jego ciało przystosowuje się do tego, by stać się lykanem. Stają się silniejsi i potężniejsi i są uważani za Lykanów.

Ten fragment zawsze mnie przerażał, ale wiedziałam, że to prawda. W końcu moja najlepsza przyjaciółka była teraz Lykanką.

Mimo, że nigdy się do tego nie przyznałam, zawsze czułam się przy niej onieśmielona. Ona się zmieniła i to mnie przerażało.

Ponieważ książka nie była nowa, nie wspomniała o naszym nowym królu, Adonisie Dimitri Grey. Najwyraźniej wszyscy nazywali go Dimitri, a tylko ci, którzy byli wystarczająco blisko niego, mogli nazywać go Adonisem.

Nasz król był dziwny; objął tron bez towarzyszki u boku, co było niespotykane. Wszyscy lykańscy królowie przed nim znaleźli swoje towarzyszki, zanim zostali królami.

Nienawidził też najwyraźniej zdjęć; było ich tylko trzy. Jedno, gdy się urodził, drugie, gdy urodziło się jego rodzeństwo, i ostatnie, gdy objął tron.

Byłam tylko dzieckiem, kiedy objął tron; minęło dziesięć lat. Nikt tak naprawdę nie zna prawdziwego wieku króla, a podejrzewam, że on sam też pewnie nikomu nie mówi.

Zaczął brzmieć znajomy dzwonek, a ja przewróciłam się, by chwycić swój telefon, który był naładowany. Widząc nazwisko, które pojawiło się na ekranie, uśmiechnęłam się i szybko odpowiedziałam.

-Sophia Butler, długi czas bez wieści – drażniłem.

-Aarya Bedi, przestań mnie drażnić. Wiesz, że byłam zajęta – jęczała moja najlepsza przyjaciółka Sophia.

-Czy naprawdę byłaś zajęta? Albo Luke trzymał cię uwięzioną z dala – kontynuowałam dokuczanie.

Sophia roześmiała się – Jesteś straszna. Wiesz, że byłam zajęta. Przecież zbliża się Bal Lykanów! Nie jesteś podekscytowana?

Ach tak, Bal Lykanów. Sposób królestwa na zapewnienie, że wszystkie stada zobaczą pałac i poznają króla. Nienawidziłam tego.

To był drugi raz, kiedy nasza wataha została wybrana, ale mój pierwszy raz, kiedy naprawdę tam poszłam. Zawsze nienawidziłam tańców, szkolnych zabaw, wesel. Nie wiem dlaczego, bo uwielbiam się przebierać.

Mam wrażenie, że powodem, dla którego nienawidziłam Balu Lykanów, mimo że nigdy na nim nie byłam, był fakt, że onieśmielali mnie Lykanie.

Kiedy po raz pierwszy zostaliśmy wybrani, dopadł mnie okropny przypadek grypy. Moi dziadkowie przylecieli z Kanady, gdzie mieszkają, żeby się mną zaopiekować, podczas gdy reszta rodziny wyjechała.

W ten sposób moja najlepsza przyjaciółka poznała swojego likanowego partnera, Luke'a.

To ta, o której wspomniałam wcześniej. Sophia poznała Luke'a na balu cztery lata temu i od tego czasu bardzo się zmieniła.

Nie zrozum mnie źle, byłam bardzo szczęśliwa, kiedy zadzwoniła i mi powiedziała, nawet jeśli wyrzygałam potem swoje wnętrzności. Ale jakaś część mnie wiedziała, że stracę najlepszą przyjaciółkę.

W końcu była teraz lykanką, a oni mieli bardzo ważne role i obowiązki. Jej partner, Luke Martin, był szefem wojowników, więc Sophia cały czas była zajęta.

Ponieważ tak bardzo lubiła organizować, była odpowiedzialna za organizowanie ważnych wydarzeń, a Bal Lykanów był najważniejszym, jaki Sophia kiedykolwiek zorganizuje.

-O tak. Nie mogę się doczekać – odpowiedziałam sarkastycznie.

-Cóż, dobrą rzeczą jest to, że będziesz miał okazję mnie zobaczyć – Sophia próbowała mnie pocieszyć.

-To prawda. Nie widziałyśmy się od roku. Nie od kiedy wróciłaś do domu, aby zobaczyć swojego małego siostrzeńca – westchnęłam.

-Ja też za tobą tęsknię. Chciałabym móc wracać częściej – Sophia również westchnęła.

-Jesteś zajęta, rozumiem to. Dzięki Bogu za technologię chociaż. Zawsze możemy porozmawiać, nawet jeśli nie jesteśmy razem – powiedziałam.

-To jest tak prawdziwe. Och, Aarya! Po prostu nie mogę się doczekać, aby cię zobaczyć! Wyjeżdżasz jutro, prawda – zapytała Sophia.

-Tak, jutro. Z samego rana – westchnęłam.

-Przestań wzdychać! Przynajmniej spróbuj być trochę podekscytowana – skarżyła się Sophia.

-Ok, przepraszam. Postaram się – roześmiałam się.

-Cóż, muszę już iść. Obowiązki wzywają, ale nie mogę się doczekać, aby zobaczyć cię jutro – odpowiedziała Sophia.

-Do zobaczenia jutro – powiedziałam, odkładając słuchawkę.

Nie minęło wiele czasu, gdy moja mama weszła do mojego pokoju z Zoyą, niosąc torbę. Wiedziałam, co tam było: moja sukienka na bal.

-Aarya, musisz się spakować. Wiesz, że jutro wyjeżdżamy wcześnie – powiedziała mama, kręcąc na mnie głową.

Jęcząc, Zoya zaśmiała się i powiedziała: – Pomogę jej się spakować.

Mama skinęła głową i wyszła. Zoya wyciągnęła mnie z łóżka i pomogła mi się spakować. To było odwrócenie uwagi od myślenia o Hunterze.

Kiedy już skończyłyśmy, zapytałam Zoyę -Więc, jakieś wieści na temat tego, kiedy Hunter i Carter wrócą?

-Dlaczego? Jesteśmy niecierpliwe, prawda – Zoya chichotała.

-Nie, jestem po prostu ciekawa, to wszystko – przewróciłam oczami.

Zoya była jedyną osobą w moim stadzie, która wiedziała, że Hunter mnie pocałował i że go kochałam. Wszyscy inni po prostu myśleli, że się w nim podkochuję.

Nie chciałam, żeby moi rodzice wiedzieli, a zwłaszcza nie mój brat. Nie przyjąłby tej wiadomości zbyt dobrze, ale wiedziałam, że mogę zaufać Zoyi.

-Cóż, powinni być tutaj bardzo szybko. Czy jesteś zdenerwowana – zapytała Zoya.

-Trochę. Po prostu nie mogę się doczekać, aby go zobaczyć – przyznałam.

Zoya i ja usiadłyśmy na moim łóżku i rozmawiałyśmy przez chwilę. Uwielbiałam fakt, że mogłam otworzyć się przed Zoyą; była w zasadzie moją siostrą.

Sai powiedział, że uwielbiał widzieć, że jego siostra i partnerka mają niesamowity związek. Miałam szczęście, że Zoya była taka fajna! Po odejściu Sophii czułam się samotna, ale Zoya zawsze była przy mnie.

Wkrótce mój wilkołaczy słuch wychwycił dźwięk samochodów jadących ścieżką. Podskoczyłam, moje serce biło szybko, bo zaczęły mnie ogarniać nerwy.

W końcu nadszedł ten czas. Miałam zobaczyć Huntera po czterech latach.

Zoya trzymała mnie za rękę, gdy razem schodziłyśmy po schodach. Czy wyglądałam dobrze? Przeczesałam dłońmi włosy, a Zoya potrząsnęła głową.

Głęboki oddech, Aarya, poradzisz sobie. Wszystko jest w porządku. Na szczęście nasz dom znajdował się blisko domu watahy, gdzie alfa i beta mieszkali ze swoimi rodzinami.

Sai czekał na nas na dole i trzymał Zoyę za rękę. – Chodźmy i zobaczmy naszego alfę i betę.

Zoya nigdy nie puściła mojej ręki, gdy szliśmy w niewielkiej odległości do miejsca, gdzie samochody były już zaparkowane. Moje serce biło tak szybko, chciałam tylko zobaczyć Huntera.

Podeszliśmy do samochodów, a mój wilk był niespokojny. Czy to był znak, którego szukałam? Mój towarzysz tu był?

Moje sny się spełniały. Hunter wysiadłby z samochodu i wiedziałby, że jesteśmy partnerami. Słysząc otwierające się drzwi samochodu, moja głowa poderwała się na ten dźwięk.

Najpierw wysiadł nasz alfa, Carter Ward. Nie zmienił się ani trochę. Cóż, z wyjątkiem tego, że stał się muskularny. Jego zielone oczy mrugały z psotą i szczęściem. Tak, ten sam stary Carter.

Odrzucił blond włosy z twarzy, zanim uściskał rodziców i młodszego brata. Patrzyłam, jak witał się z każdym, zanim zatrzymał się na mnie.

Miałam szczęście, że przyszły alfa chciał być moim przyjacielem. Przez całą szkołę Carter zawsze był przy mnie, a ja nie potrafiłam mu wystarczająco podziękować.

Uważałam go za jednego z moich najlepszych przyjaciół, razem z Sophią.

Zaraźliwy uśmiech zagościł na jego twarzy, a ja również się uśmiechnęłam. Następnie Carter podniósł mnie i obrócił wokół własnej osi, wywołując śmiech dorosłych.

-Aarya! Och, jak ja za tobą tęskniłem! Bardzo się zmieniłaś. Dojrzewanie, hej – dokuczał Carter.

Przewróciłam oczami i przytuliłam się do niego. -Ciebie też dobrze widzieć, Carter. Wcale się nie zmieniłeś. Nie martw się, czasami ludzie późno dojrzewają – żartowałam, słysząc śmiech rodziców Cartera.

Carter uśmiechnął się i ponownie mnie przytulił. – Naprawdę za tobą tęskniłem, Smiley.

-Ja też za tobą tęskniłam – mruknęłam na moje przezwisko użyte przez Cartera, którego nie zapomniał.

Słysząc otwierające się drzwi samochodu, zerknęłam ponad ramionami Cartera, aby zobaczyć znajome ciało wysiadające z samochodu. Jego plecy były zwrócone w moją stronę, więc nie wiedział, że stoję za nim.

Chciałam zobaczyć jego niebieskie oczy pełne miłości i uwielbienia dla mnie.

Carter odsunął się z drogi i stanął obok mnie, co wydało mi się trochę dziwne. Z pewnością powinien był kontynuować witanie się ze wszystkimi?

Może chciał zobaczyć moment, w którym Hunter i ja uznaliśmy się nawzajem za partnerów. Tak, to musi być to.

Mój wilk kontynuował spacer, podsycając moje myśli, że Hunter rzeczywiście jest moim towarzyszem. Patrzyłam, jak jego jasnobrązowe włosy powiewają na wietrze. Jego plecy wciąż były odwrócone do mnie; chciałam, żeby się odwrócił.

Na co on czekał?

Właśnie wtedy, gdy myślałam, że się odwróci i nastąpi ten magiczny moment, o którym marzyłam, Hunter odwrócił się do samochodu i wyciągnął rękę.

Moje serce zatrzymało się, gdy zobaczyłam wypielęgnowaną dłoń sięgającą po dłoń Huntera. Uśmiech zniknął z mojej twarzy i został zastąpiony spojrzeniem zdrady.

 

Czytaj pełne, nieocenzurowane książki w aplikacji Galatea

2

Carter trzymał mnie za rękę i teraz zrozumiałam, dlaczego stał u mojego boku. Wiedział o tym, że Hunter i ja się pocałowaliśmy, wiedział o moim zauroczeniu Hunterem i wiedział, że będę zdruzgotana, kiedy go zobaczę.

Moje oczy nie opuszczały pleców Huntera, kiedy pomagał oszałamiającej dziewczynie wyjść z samochodu. Jedno spojrzenie na nich oboje i wiedziałeś, że są partnerami. Moje serce poczuło się, jakby właśnie roztrzaskało się na miliony kawałków.

Moje wilcze zdruzgotanie nie wynikało z tego, że Hunter jest moim partnerem, ale z tego, że Hunter miał partnerkę. To była wielka różnica.

Łzy groziły spadnięciem, ale nie pozwoliłam im na to. Hunter nie mógł widzieć, jak bardzo mnie to dotknęło; musiałam być silna.

Odwróciłam się, żeby spojrzeć na Cartera, który miał wyraz winy na twarzy. Uśmiechnęłam się do niego smutno i potrząsnęłam głową. To nie była jego wina, ani Huntera, naprawdę; nie możesz wybrać sobie towarzysza.

Chociaż to jest ten jeden raz, kiedy chciałbym, żebyś mógł. Widzieć, jak osoba, za którą się tęskni, zabiera swoją towarzyszkę i przedstawia ją, było jak kopniak w bebechy.

Marnowanie moich czterech lat, siedzenie i czekanie na niego jak kompletna idiotka.

Hunter szedł w dół kolejki ze swoim towarzyszem. Uśmiech na jego twarzy był dla mnie kolejnym ciosem.

Chciałabym, żeby miał ten uśmiech, kiedy na mnie patrzył, ale ten uśmiech był zarezerwowany dla jego towarzyszki, a to nie byłam ja.

Puściłam dłoń Cartera i wytarłam spocone dłonie o dżinsy. Hunter przedstawiał swojego towarzysza Sai i Zoyi; to ja byłam następna. Nie mogłam pozwolić, żeby zobaczył, jak bardzo jestem zdenerwowana.

Zamiast tego cieszyłabym się z jego szczęścia, jak wszyscy inni. Mam nadzieję, że uda mi się przebrnąć przez to wprowadzenie bez płaczu.

Wzięłam głęboki oddech, gdy Hunter przysunął się do mnie. Nagle wspomnienia o nas sprzed czterech lat przeleciały mi przed oczami. Jego cudowny uśmiech, ten niesamowity pocałunek, jego obietnice.

Zamykając oczy, wyrwałam się ze snu. Kiedy je otworzyłam, Hunter uśmiechał się do mnie, ale nie tak jak kiedyś. Po prostu przyjazny uśmiech, tak jak robił to z każdym innym.

-Aarya, poznaj moją towarzyszkę, Lanę Reed. – Hunter gestem wskazał na swoją towarzyszkę.

-Bardzo miło mi cię poznać, Lano. Powodzenia w oswajaniu tego wilka – zażartowałam.

Lana roześmiała się i powiedziała: – Lubię cię! Jesteś zabawna. Mam nadzieję, że będziemy mogły spędzać więcej czasu razem. Potrzebuję więcej przyjaciółek.

Moje jelita skręciły się na jej słowa; była taka miła. To sprawiło, że trudniej było ją nienawidzić.

-Oczywiście. Z przyjemnością spędzę z tobą czas – uśmiechnęłam się. Niech mnie szlag trafi za bycie zbyt grzeczną. Dlaczego nie mogłam po prostu powiedzieć jej, że nie chcę się z nią spotykać?

Lana odwzajemniła uśmiech i para ruszyła w dół kolejki. Carter także poszedł, a ja zostałem tam z samymi myślami.

Zoya delikatnie dotknęła mojego ramienia, co sprawiło, że podskoczyłam. Spojrzałam na nią, aby zobaczyć smutek w jej oczach. Westchnęłam i potrząsnęłam głową.

Nie chciałam rozmawiać i nie chciałam współczucia. Chciałam po prostu siedzieć w swoim pokoju i płakać, ale nie mogłam jeszcze wyjść.

Zamiast podążać wzrokiem za Hunterem i Laną, skupiłam się na Carterze, który właśnie rozmawiał z członkami rady.

Kiedy skończył rozmawiać z członkami rady, odwrócił się, żeby na mnie spojrzeć, prawdopodobnie wyczuwając mój wzrok, który był mocno w niego wbity.

Podszedł do mnie i wyszeptał – Idź do domu, Aarya. Daję ci pozwolenie. Nie stój tu, gdy się łamiesz. Musisz iść do domu.

Spojrzałam na niego ze łzami w oczach i wyszeptałam załamana: – Dlaczego mi nie powiedziałeś?

Carter wyglądał na zdenerwowanego. Wytarł zabłąkaną łzę, która się wydostała.

-Och, Smiley. Nie wiedziałem jak. Nie chciałem ci powiedzieć przez telefon ani przez list. Chciałem ci powiedzieć osobiście, ale nie miałem okazji. Tak mi przykro.

Wzdychając, westchnęłam: – To nie była twoja wina. Muszę być ponad to, ale potrzebuję też trochę czasu, żeby się z tym pogodzić.

Carter kiwnął głową, rozumiejąc, co mówię. Pocałował mnie w czoło, a ja odwróciłam się, kierując się z powrotem do mojego domu.

Słyszałam, jak Carter powiedział mojej rodzinie i wszystkim, że pozwolił mi wrócić do domu, bo byłam zmęczona. Gdy tylko znalazłam się w swoim domu, popędziłam na górę i przebrałam się w wygodne ubrania.

Kiedyś nosiłam koszulkę Huntera co wieczór do łóżka, ale wyciągnęłam ją z szafki i wyrzuciłam prosto do kosza. Nie powinnam już jej nosić; straciłam wszelkie prawa do Huntera, kiedy znalazł swoją partnerkę.

Jego towarzyszkę. Moje serce pękło jeszcze bardziej, jeśli to w ogóle było możliwe.

Kładąc się na łóżku, pozwoliłam łzom opaść. Pozwoliłam im nasączyć moją poduszkę i pozwoliłam sobie na płacz. Cały ten ból serca był dla mnie zbyt wielki.

Po całym tym czasie pragnienia partnera, pragnienia tego, co mieli moi rodzice, odkryłam, że nie chcę partnera. Nie chciałam, żeby ktoś mnie kochał, byłam złamana. Nie chciałam bólu związanego z posiadaniem partnera.

Małżeństwo miało być czymś magicznym i kiedyś wierzyłam w to z całego serca, ale teraz już nie. Partnerzy powodują ból i smutek. Kto tego chce?

Łzy nie ustały, gdy moja rodzina wróciła do domu. Usłyszałam, jak mama zatrzymuje się przed moimi drzwiami i miałam nadzieję, że nie wejdzie.

Wstrzymałam oddech, żeby powstrzymać szloch. Gdyby mama usłyszała mój płacz, nie zawahałaby się nawet wejść do mojego pokoju.

-Tara, pozwól jej spać. Jutro mamy wczesny start – powiedział cicho głos taty.Usłyszałam oddalające się kroki i zerknęłam na swój sufit. Tata miał rację, mieliśmy jutro wczesny start. Musiałam się wyspać.

Zamykając oczy, pozwoliłam sobie zatracić się w moim świecie snów….

**

Głośne brzęczenie sprawiło, że jęknęłam, gdy przewróciłam się na bok i wyłączyłam alarm w telefonie. Dziś był dzień Balu Lykanów.

Obawiałam się go, bo wiedziałam, że będę zmęczona. Miałam nadzieję, że uda mi się zasnąć w samochodzie.

Zmusiłam się do wstania z łóżka, ubrałam się i skrzywiłam, gdy zobaczyłam worki pod oczami. Najwyraźniej ostatnia noc nie była tą, w której zamierzałam się dobrze wyspać.

Wzdychając, przygotowałam się i nałożyłam trochę makijażu, żeby wyglądać trochę bardziej żywo.

Kiedy zeszłam na dół, moi rodzice pili herbatę z filiżanek, a Sai i Zoya jedli śniadanie.

Nagle cztery pary oczu odwróciły się, by na mnie spojrzeć, a ja zobaczyłam w nich to samo. Współczucie.

Nie chciałam ich współczucia. Jedyne, czego tak naprawdę chciałam, to leżeć w łóżku i płakać cały dzień, ale wiedziałam, że tak się nie stanie. Musiałam udowodnić Hunterowi i samej sobie, że jestem silna.

Tata podał mi kubek z kawą, a ja się uśmiechnęłam.

Mama i Zoya rozmawiały o tym, jak niesamowity będzie dla mnie bal, ponieważ to był mój pierwszy raz. Byłam wdzięczna za odwrócenie uwagi.

Kiedy już zjedliśmy, nadszedł czas, aby ruszyć w drogę. Wsiadłam do samochodu i od razu puściłam muzykę z moich słuchawek i oparłam głowę o chłodną szybę.

Tata i mama zostawili mnie w spokoju, a ja pozwoliłam, by muzyka przeniosła mnie do mojego własnego świata. Przed długi czas spałam, dając mojemu ciału bardzo potrzebną przerwę.

-Aarya, obudź się – moja mama delikatnie mną potrząsnęła.

Przetarłam sen z moich oczu i zdałam sobie sprawę, że byliśmy na stacji benzynowej. Rozciągając moje ramiona, wysiadłam z samochodu. Zoya i Sai wysiadły ze swojego samochodu i pomachały do mnie.

-Idź i zdobądź coś do jedzenia i skorzystaj z toalety. Mamy jeszcze dwie godziny drogi – powiedziała mi mama, wręczając mi trochę gotówki.

Wzdychając, weszłam do sklepu po jakieś jedzenie. Chyba miałam na twarzy wyryty stały grymas, bo wszyscy na mnie patrzyli, ale potem szybko odwracali wzrok.

-Smiley. A może powinienem powiedzieć Scowly? Skąd ta smutna mina – Carter potargał moje włosy.

-Urgh, poważnie? Dlaczego włosy – skarżyłam się, odpychając Cartera i poprawiając włosy.

-Bo nie byłem w stanie tego zrobić przez cztery lata, a twoja reakcja jest bezcenna, jak zawsze – Carter chichotał.

Przewracając oczami, powłóczyłam się po sklepie, ale zatrzymałam się w miejscu, gdy usłyszałam chorobliwie słodki śmiech Lany. Och świetnie, ostatnią rzeczą, jakiej potrzebowałam, było zobaczenie Lany i Huntera.

-Chodź, Smiley. Chodźmy szybko coś zjeść – powiedział Carter, prowadząc mnie w drugą stronę sklepu.

Wzięłam zawiniątko wraz z batonikiem czekoladowym i butelką wody. Gdy stałam w kolejce, znów usłyszałam ten śmiech. Byli za mną.

Głęboki oddech, Aarya, głęboki oddech. Wszystko, co musisz zrobić, to zapłacić i wyjść. Nie zwracaj na nich uwagi, powiedziałam sobie.

Położyłam swoje rzeczy na ladę i przewróciłam oczami, gdy usłyszałam kolejny śmiech Lany. Co do diabła Hunter jej mówił? Właściwie, to nie chciałam tego wiedzieć.

Po zapłaceniu pospiesznie wyszłam ze sklepu, desperacko pragnąc świeżego powietrza. Chciałam poczekać na Cartera, ale nie chciałam też ryzykować, że natknę się na Huntera i Lanę.

Decyzje, decyzje. Oczywiście wybrałam najlepszą opcję, którą było pójście do samochodu i uniknięcie spotkania z Hunterem i Laną.

Na szczęście tata był już w samochodzie. Uśmiechnął się, gdy wsiadłam na tylne siedzenie. Spojrzałam za okno i zobaczyłam Huntera i Lanę.

Nawet po jednym spojrzeniu wyglądali jak ta kochająca się para, której wszyscy nienawidzą. Ci, którzy zawsze okazują sobie publicznie uczucia i denerwują wszystkich.

Hunter trzymał rękę na ramieniu Lany i całował ją po szyi, publicznie! Jeśli ja to widziałam, to wszyscy inni też mogli. Lana zdawała się jednak czerpać z tego przyjemność.

Zrobiłam minę i w tym samym czasie nawiązałam kontakt wzrokowy z Carterem, który robił miny za nimi. To spowodowało, że się roześmiałam. Uśmiechnął się do mnie, widząc mój śmiech, i udał, że podcina sobie gardło.

Przynajmniej wiedziałam, że nie tylko ja nienawidziłam tego widoku.

Gdy mama była już z powrotem w samochodzie, tata powiedział nam, że zostały nam niecałe dwie godziny drogi. Była już 11 rano, więc na miejscu bylibyśmy około pierwszej.

Gdy tata zaczął jechać, spędziłam pierwszą godzinę jedząc moje jedzenie i czytając moją książkę, którą spakowałam. Nie było to żadne romansidło dla mnie, to była ekscytująca tajemnicza książka. Zdecydowanie bardziej pasująca do okoliczności.

Podczas drugiej godziny, zasnęłam po raz kolejny. To było chyba dobre. Potrzebowałam snu przed Balem Lykanów dziś wieczorem.

Mama obudziła mnie, gdy dotarliśmy do hotelu. Carter podszedł do naszego samochodu i uśmiechnął się, gdy zobaczył, że ocieram sen z oczu.

-Śpiąca Królewna w końcu się budzi – powiedział, podając mi rękę.

Wzięłam jego dłoń i powiedziałam: – Nieważne. Potrzebowałam snu, inaczej nie byłabym w stanie przetrwać dzisiejszej nocy.

-Ja też potrzebowałem snu, ale nie, musiałem prowadzić aż tutaj – narzekał, gdy wchodziliśmy do recepcji hotelu.

Zaśmiałam się z miny Cartera i powiedziałam: – Cóż, prześpij się, kiedy się zameldujemy.

-Więc, Smiley. Dziś wieczorem, bądź moją randką na Balu Lykanów. Nie wyobrażam sobie iść z kimś innym. Jesteś tlenem, którym oddycham – powiedział dramatycznie Carter.

Uderzyłam go żartobliwie: – Dobra, panie dramatyczny. Proszę się uspokoić. Chyba pójdę z tobą.

-Dobrze. Gdybyś powiedział nie, to i tak bym cię po prostu zmusił – Carter mrugnął do mnie i poszedł do miejsca, w którym jego rodzice się meldowali.

Zachichotałam z tego, jaki był głupi. Carter robił dobrą robotę w rozpraszaniu mnie, i wiedziałem, że to dlatego działał głupiej niż zwykle.

Kiedy podeszłam do rodziców, moje uszy mimowolnie usłyszały rozmowę Huntera i Lany.

-Nie mogę się doczekać, aż dostaniemy nasz pokój. Chcę tylko zedrzeć z ciebie te ubrania – powiedział Hunter.

-Nie możesz tak mówić! Wszyscy cię słyszą – krzyknęła Lana.

-Niech słyszą. Nie obchodzi mnie to. Po prostu chcę się tobą pochwalić na balu – odpowiedział Hunter.

Potrząsnęłam głową i skupiłam się na czymś innym. Czułam się, jakbym wtargnęła w ich prywatną rozmowę, ale i tak mnie to zabolało.

Hunter najwyraźniej nie pamiętał, co się stało cztery lata temu, albo go to nie obchodzi. Jest szczęśliwy i żyje dalej.

Mój plan zakładał, że pójdę dziś wieczorem z Hunterem, bo w moim wymarzonym świecie myślałam, że będziemy towarzyszami. Byłabym w takiej samej sytuacji jak Lana, ale nie byłam.

Im szybciej to sobie uświadomię, tym lepiej dla mnie.

Wzdychając, podeszłam do rodziców, którzy wręczyli mi klucz do pokoju. Dzięki Bogu miałam swój własny pokój, bo w tej chwili tak bardzo starałam się nie dopuścić do łez.

Tata i mama byli na innym piętrze niż ja, więc ruszyłam w ich stronę. Mama ostrzegła mnie, żebym zaczęła się szykować o 16:00, bo o 19:00 przyjadą po nas samochody.

Zoya i Sai były na tym samym piętrze, co moi rodzice, więc byłam sam na tym piętrze.

Szczęście w końcu było po mojej stronie, ponieważ Huntera i Lany nie było na moim piętrze. Zoya wysłała mi wiadomość, gdy tylko weszłam do pokoju i powiedziała, że są na jej piętrze.

Carter wysłał mi wiadomość z pytaniem, na którym piętrze jestem, a on oczywiście był na moim.

Szybko się rozpakowałam i podłączyłam telefon, żeby się naładował. Obrazy Huntera i Lany prześladowały mnie.

Była 14:00, musiałam coś zrobić, zanim moje myśli mnie pochłoną. Weszłam do łazienki i rozebrałam się, uruchamiając prysznic.

Kiedy weszłam pod gorący prysznic, łzy zaczęły płynąć. Nie chciały przestać, a ja postanowiłam po prostu pozwolić im spadać. Musiałam wyrzucić to z siebie. Pozwoliłam sobie utopić moje łzy i smutek.

 

Czytaj pełne, nieocenzurowane książki w aplikacji Galatea

Share on facebook
Share on twitter
Share on whatsapp
Share on email

Ukarana przez Alfę

Po spędzeniu życia martwiąc się, że nigdy nie znajdzie swojego partnera, Alexia w końcu go spotyka – i jest jeszcze bardziej zaniepokojona! Alfa Rainier Stone z watahy Southridge jest zabójcą z reputacją brutala. Bierze to, czego chce – a teraz chce jej. Co gorsza, ona też go pragnie! Czy Alexia będzie w stanie uspokoić furię w sercu Rainiera? Czy będzie w stanie ocalić go przed nim samym?

Rating wiekowy: 18+

Autor oryginału: Lunababy

Wezwanie Alfy

Lyla jedzie na Zgromadzenie stada w sercu Mississippi z niewielką nadzieję na znalezienie partnera. W dzisiejszych czasach trudno o partnerów, poza tym szczerze mówiąc, Lyla byłaby szczęśliwa, zostając ze swoim ukochanym z dzieciństwa. Kiedy pod pełnią księżyca rozpoczyna się ceremonia godowa, Lyla podąża za przeraźliwym skowytem, który prowadzi do jej prawdziwego partnera – Sebastiana, królewskiego alfy. Czy Lyla zaakceptuje swoje przeznaczenie jako Królewska Luna, czy też zostanie z chłopcem z sąsiedztwa, który wciąż ma kawałek jej serca?

Rating wiekowy: 18+

Autor oryginału: Bianca Alejandra

Mateo Santiago

Juniper jest wilkołakiem, który nie może się przemieniać. Kiedy jej ojciec, alfa, wyrzuca ją z jej własnego stada, staje się łotrzykiem na obcej ziemi. Ale wkrótce spotka innego alfę. Jeden, który zmieni jej życie na zawsze…

Rating: 18+

Autor: Katlego Moncho

Skradziona przez Alfę

Kiedy Mara zostaje porwana z chronionego stada Purity przez tajemniczego wilkołaka, Alfę Kadena, zostaje wciągnięta w niebezpieczny konflikt między zaciekłymi rywalami.

Ale kiedy Mara odkrywa złowieszcze tajemnice o rodzinie Kadena, może być jedyną osobą, która będzie w stanie złamać złą klątwę… Znajduje sojuszników i romans – tam, gdzie najmniej się tego spodziewa.

Rating wiekowy: 18+

Autor oryginału: Midika Crane

Colt

Summer może i jest żoną przystojnego biznesmena, ale wie o nim coś, o czym inni nie mają nawet pojęcia.. Kiedy jej brat dowiaduje się, przez co przeszła, upewnia się, że jego klub motocyklowy ją chroni. Tylko że Summer nie chce mieć nic wspólnego z klubem… dopóki nie spotka Diabła i nie zrozumie, że nie ma nic lepszego niż zły chłopak, który rozpali jej serce.

Rating wiekowy: 18+

Autor oryginału: Simone Elise

Odrzucona przez partnera

Kilka dni po jej osiemnastych urodzinach, Aurora Craton odczuwa pociąg do partnera podczas pracy jako pokojówka na imprezie przywódców stada. Jej partnerem okazuje się być Alpha Wolfgang z Blood Moon Pack. Kiedy ten dowiaduje się, że jego towarzyszka jest tylko pokojówką, nie tylko nie zgadza się jej przyjąć, ale grozi, że jeśli odważy się komukolwiek powiedzieć, że jest jego partnerką, naznaczy ją jako łotrzycę. Aurora nie ma wyboru i musi pozostać w stadzie, skazana na samotność. Jednak musi być jakiś powód, dla którego Księżycowa Bogini połączyła ich razem…

Rating wiekowy: 16+

Autor oryginału: Natchan93

Nadzieja umiera ostatnia

Lake miała doskonały plan: znaleźć partnera, ustatkować się, założyć rodzinę. Ale gdy ukochany zostawia ją dla kogoś innego, cały plan się sypie… wraz ze złamanym na dwoje sercem. Czy zdoła zachować wiarę w to, że Bogini ma dla niej coś jeszcze w zanadrzu? Coś może nawet lepszego od tego, o czym dotąd śniła.

Rating wiekowy: 16+

Autor oryginału: Karrie

Nieskończoność

Od dnia, kiedy po raz pierwszy złapała jego zapach, partner Lux jest wszystkim, co zaprząta jej myśli. Stara się sobie wyobrazić, jak wygląda, jak smakuje… ale wie, że nawet jej najśmielsze wyobrażenia nie oddają jego istoty . Od wschodu do zachodu słońca, partner Lux jest wciąż blisko niej, ukrywa się, w cieniu, poza jej zasięgiem. Nie wie o nim nic, nawet tego, do jakiego należy gatunku.. Zna tylko jego imię: Soren.

Rating wiekowy: 18+

Autor oryginału: Mikayla S

Królowa Wojowników

Ariel to dwudziestoletnia wilkołaczka, która marzy, aby stać się wojowniczką stada. Przynajmniej tak było do czasu, gdy dwa lata temu została porwana przez łowców i wykorzystana jako obiekt straszliwych eksperymentów. Z pomocą Księżycowej Bogini Ariel w końcu odzyskuje wolność. Ale znalezienie partnera i kontynuowanie życia tam, gdzie skończyła, może być jeszcze trudniejsze, niż sobie wyobrażała.

Age Rating: 18+

Autor oryginału: Danni D

Zniszczę Cię, szefie!

Cece Fells należy do grona najbardziej utalentowanych młodych cukierników w Londynie. To znaczy, dopóki właściciel lokalu – miliarder Brenton Maslow, nie postanowi go zburzyć, aby postawić cholerny parking! Teraz przed niezadowoloną mistrzynią babeczek jawi się misja – zniszczyć nieznośnie atrakcyjnego prezesa Maslow Enterprises – zanim się w nim zakocha.

Sugerowany wiek: 18+

Autor oryginału: Kimi L Davis